Targi w Koln 2015

Tak, tak, to nie pomyłka. Niedawno odbyła się tegoroczna edycja targów, a fb przypomniał mi wspomnienie sprzed dwóch lat. Przypomniało mi to też wpis z mojego starego bloga. Rok temu byłam już w ciąży, a w tym w całości oddaję się opiece nad moim coraz bardziej „high need” baby. Zatem głównie dla swojej przyjemności krótkiego wypadu w przeszłość wrzucam w całości, niezmieniony, stary wpis i kilka fotek.

Jednak przyszłoroczne targi wpisuję już dziś w kalendarz i każdemu polecam 🙂

Międzynarodowe Targi Rękodzieła w Koln 2015

Nie będę zaczynała od tego ilu wystawców i z jakich krajów, gdzie i kiedy. Tego możecie dowiedzieć się na oficjalnej stronie targów.

Sama od miesiąca główkowałam, czego mogę się spodziewać. Niby przeglądałam relacje z poprzednich targów, oglądałam filmiki itd. Jednak to nie to samo. Zżerała mnie ciekawość.

W Niemczech przywitała nas niezbyt miła pogoda, tym chętniej i szybciej z przystanku zmierzaliśmy w stronę targowych hal. Mijane po drodze skrawki yarn bombingu tylko wzmagały ekscytację 🙂 Wielkie ciężarówki na parkingu z logami firm i napisami typu „hobby coś tam” tylko uświadamiały jakiej skali biznesem jest rękodzieło. Głównie od strony półproduktów, wiadomo. Tam jednak nikt nie nazwałby rękodzieła niepoważnym zajęciem.

Na dzień dobry zderzyliśmy się z wielkim, włóczkowym białym niedźwiedziem. Zaraz potem stoisko, na którym można było spróbować pokonać rekord Guinnessa w robieniu na drutach na czas. To ledwie początek. Swoją drogą, chciałabym umieć choć w połowie tak szybko szydełkować jak startujący zawodnicy. No cóż, pozostaje mieć nadzieję, że wszystko przede mną.

Kolejny krok w stronę stoisk i byłam zgubiona. Ilość stoisk, włóczek, materiałów i innych cudowności zaskakiwała mnie jeszcze co najmniej kilkanaście razy podczas wędrówki po targach. Ponad trzy godziny, a przeszliśmy całość ledwie pobieżnie. Przynajmniej wg mnie pobieżnie. Mój towarzysz uznał, że widział już wystarczająco 😉 Biedak musiał znosić, że oszołomiona chodziłam jak we mgle. To jeden z powodów małej liczby zdjęć (proporcjonalnie do ilości ciekawych rzeczy).

Targi zdominowane były głównie przez szycie i szydełkowanie/robienie na drutach. Jak można się domyśleć, wcale mi to nie przeszkadzało. Od czasu do czasu pojawiał się haft, który był w stanie zainteresować mnie tylko w wydaniu maszyn do haftu komputerowego (marzenie). Ciężko też było oderwać od stoiska pewnej niemieckiej firmy, która miała pełną gamę narzędzi do tworzenia wszelkiego rodzaju wełnianych wyrobów. Niektóre widziałam pierwszy raz w życiu. Jedną nawet sobie zamówiłam i teraz z niecierpliwością czekam na fakturę, a potem na paczkę 🙂 Również za sprawą tego stoiska postanowiłam wrócić do filcowania na sucho. O tym jednak w przyszłości.

Z oglądanych w necie relacji pamiętałam sensację, jaką wywołało dwóch młodych, modnie odzianych chłopaków chwalących się uszydełkowanymi przez siebie cudami. Sensację, bo raz – młodzi, dwa – faceci. Byli i teraz. Jednak sensacji nie zauważyłam. Co może oznaczać tylko jedno – widok faceta z szydełkiem już nikogo nie dziwi 😀

Wiele się działo, był jeszcze pokaz mody i wystawy i jeszcze więcej…

Bezpośrednio można było na targach kupić jedynie książki i czasopisma na stoiskach wydawnictw. Z targów wyszłam z dwoma tak samo ciężkimi torbami. W jednej książki, w drugiej cała masa darmowych katalogów.

Oczami wyobraźni już widzę ciężarówki wypełnione wełnianymi mieszkańcami włóczkowej krainy wprost spod igły i szydełka 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s